Lama Rinczen
blog buddyjski
www.lamarinczen.pl
Menu
10 lipca 2020
Lama Geleg nie żyje
Lama Geleg w thugdamie, czyli pośmiertnej medytacji

Dziś rano, 10 lipca 2020 roku, nasz wadżra-brat, wieloletni przyjaciel i nauczyciel, Lama Geleg Paldzior odszedł z tego świata w klasztorze Bencien w Nepalu. Tej, bądź co bądź smutnej wiadomości, towarzyszy dobra wiadomość: Lama Geleg przebywa w stanie pośmiertnej medytacji thugdam, co wskazuje na osiągnięcie przez niego pewnego stopnia urzeczywistnienia w czasie śmierci. Jego Eminencja Drubłang Sangje Njenpa Rinpocze, Jangsi Tenga Rinpocze oraz lamowie z Bencien towarzyszą Lamie swoimi modlitwami. Lama Geleg przez większość swego życia był jednym z najbliższych asystentów Kjabdzie Tengi Rinpoczego, a także Ciepynem klasztoru Bencien. Ciepyn to główny „mistrz ofiar”, czyli specjalista od przygotowywania torm, urządzania ołtarzy i mandal, a także odpowiedzialny za obsługę strony rytualnej praktyk.

Zgodnie ze specjalną tradycją Karma Kagju, dziś w intencji Lamy Gelka recytowaliśmy w Ośrodku Bencien w Grabniku „Guru Jogę Czterech Pór Dnia” (tyb. Thyn Szi Lamai Naldzior) ułożoną przez VIII Karmapę. Podobnie zrobili też lamowie w klasztorze Bencien. Ponieważ Lama Geleg przebywa w thugdamie, nie było potrzeby wykonywać dla niego praktyki phoła ani innych metod wyzwania istot. Ale ta najwznioślejsza z naszych Guru Jog przypomina Lamie jego czyste więzi z jego Guru i pomaga podtrzymać go na ścieżce Wyzwolenia. Jeśli zaś praktyka ta przy innych okazjach wykonywana jest dla zwykłych ludzi, to prowadzi ona do Wyzwolenia przez samo tylko słyszenie jej słów. Dlatego Thyn Szi Lamai Najdzior jest zwykle pierwszą praktyką, jaką lamowie z tradycji Kamtsang (czyli Karma Kagju) wykonują dla zmarłych.

Mówiąc na marginesie, kiedy około dwa miesiące temu znalazłem się przy swojej mamie, gdy jej oddech już ustał, ale ciepło ciała jeszcze nie odeszło, wtedy także najpierw recytowałem tę Guru Jogę, a dopiero potem inne sutry, modlitwy i praktyki.

Lama Geleg w Grabniku, sierpień 2018 r.

Kilka lat temu Lama Geleg spędził ponad dwa lata w ośrodku w Grabniku, gdyż nadzorował budowę stupy, przygotowanie wszystkiego, co potrzebne było do jej wypełnienia mantrami, wazami, tsa-tsa i innymi przedmiotami rytualnymi. Podobną rolę pełnił przy przygotowaniu wszystkich trzech posągów na naszym ołtarzu: Buddy Siakjamuniego, a także Siariputry i Maudgaljajany. Dlatego wiele osób w Polsce miało okazję poznać bliżej Lamę i zaprzyjaźnić się z nim, nie tylko podczas wizyt Kjabdzie Tengi Rinpoczego, któremu zawsze towarzyszył podczas podróży.

Ja sam także miałem okazję wiele razy – jeszcze w latach osiemdziesiątych – mieszkać w pokoju razem z Lamą Gelkiem i był on dla mnie niewątpliwie jednym z najbliższych wadżra-braci. Mógłbym długo rozpisywać się na temat zalet tego lamy-mnicha. Ale gdybym miał ująć to w jednym zdaniu, to pierwsza i główna rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to fakt, że Lama był po prostu wewnętrznie czysty, niezakłamany. Właściwie nie miał innych zainteresowań i pragnień poza Dharmą.

Niech o właściwościach Lamy Gelka świadczy jedna drobna anegdota. Byłem w klasztorze w Kathmandu, kiedy 1989 roku Lama szykował się do swego pierwszego w życiu wyjazdu poza Nepal, nie licząc pielgrzymki do Bodh Gaja. Miał towarzyszyć Tendze Rinpoczemu w podróży po ośrodkach w Europie. W pewnej chwili powiedziałem do niego: „a czy wiesz, że jak będziesz jeździć z Rinpoczem po ośrodkach, to pewnie dostaniesz trochę pieniędzy w kopertach od ludzi?” Lama powiedział: „być może tak”. Zapytałem więc, co sobie za to kupi. Spodziewałem się, że jak wielu znanych mi Tybetańczyków, pomyśli o jakimś walkmanie, albo aparacie fotograficznym, czy chociażby ładnej kurtce. Ale Lama powiedział: „Och, kupię sobie posążek na ołtarz, bo nie mam – może starczy nawet na taki ze dwadzieścia centymetrów wysoki”.  Powiedział to tak do głębi szczerze, że aż się wzruszyłem. Z radością przekonałem się potem, że wystarczyło nie tylko na trzydziestocentymetrowy posąg, ale nawet na cały nowy, ładny ołtarzyk. Innych potrzeb nie miał.

Lama Geleg na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako przykład czystości duchowej, prostoty (w najlepszym tego słowa znaczeniu), braku zakłamania i całkowitego oddania dla swego Lamy i dla Dharmy. A ze swą wielką wiedzą i doświadczeniem nigdy nie narzucał się nikomu. Dzielił się nimi tylko, gdy ktoś sobie tego wyraźnie życzył. Nigdy nie był natrętny w pouczaniu. Ciepły, serdeczny, szczery, zawsze zadowolony. Oby jako Bodhisattwa nigdy nie ustał w pracy dla dobra innych.