Lama Rinczen
blog buddyjski
www.lamarinczen.pl
Menu
3 stycznia 2020
Wołając Lamę z daleka – wykład z Francji – 3-ci Kangtrul Rinpocze

Cały tekst w formie pliku pdf

Chciałbym podzielić się naukami 3-go Dziamgona Kongtrula Rinpocze. Są to spisane wykłady Rinpoczego wygłoszone w lipcu 1990 roku we Francji. Niestety, Rinpocze nigdy nie miał okazji zredagować ani autoryzować tego tekstu. Niemniej wiem, że jest to dość wierny zapis słów Rinpoczego. Omawiając sławetną pieśń: „Wołając Lamę z daleka”, ułożoną przez 1-go Kongtrula Rinpocze, znanego jako Lodro Thaje, 3-ci Kongtrul Rinpocze udziela tak wielu głębokich i praktycznych duchowych porad, że to właśnie od tego tekstu chcę rozpocząć dzielenie się spisywanymi naukami.

Miałem szczęście spotykać w latach osiemdziesiątych Dziamgona Kongtrula Rinpocze kilkakrotnie i spotkania tego wyjątkowego Mistrza zawsze zostawiały we mnie niezwykle głęboki ślad. Obok Jego Eminencji Sangje Njenpy Rinpocze oraz Wielce Czcigodnego Tengi Rinpocze, Dziamgon Rinpocze należy do tych Lamów, którym zawdzięczam najwięcej. To od niego otrzymałem w 1989 w Rumteku pełne ślubowania mnisie. Od niego dostałem ślubowania bodhisattwy w długiej i rozbudowanej ceremonii, a także przekaz abhiszek znanych jako Kagju Ngagdzy – wszystkie wielkie tantry jakie Marpa Tłumacz przyniósł do Tybetu. Zawdzięczam mu więc trzy poziomy ślubowań: etyczne, bodhisattwy oraz samaja wadżrajany.

To właśnie ze względu na tę wdzięczność, jaką odczuwam wobec Dziamgona Rinpoczego, od jego nauk rozpoczynam umieszczanie w tym blogu różnych spisanych wykładów.

Dziamgon Kongtrul Rinpocze

Komentarz do modlitwy Wołanie lamy z daleka
Dakpo Kagju Ling, Francja lipiec 1990
Na język angielski tłumaczyła Ani-la Rinczen
Na język polski z kaset przełożyła Barbara Orłowska
Korekta: Joanna Grela i Lama Rinczen

WSTĘP

Przed rozpoczęciem wykładu Rinpocze poprosił wszystkich o rozwinięcie bodhicitty, oświeconej postawy.

Stwierdził, że wszyscy tutaj zebrani podążają ścieżką sekretnych mantr, ścieżką wadżrajany i zaproponował, byśmy na początku zastanowili się nad tym, jakie są specyficzne właściwości tej drogi.

Powiada się, że gdy ktoś bardzo zaawansowany, ktoś szczególny, praktykuje sekretną mantrajanę, może osiągnąć oświecenie w jednej chwili. Ktoś inny, nieco mniej zaawansowany, może osiągnąć stan buddy w ciągu jednego życia. Natomiast osoba, która nie ma takich zdolności, może osiągnąć oświecenie po śmierci, w stanie bardo. Dzięki swej praktyce może urzeczywistnić stan Dordże Czanga, który reprezentuje zjednoczenie pustego i przejrzystego aspektu umysłu. Powiada się także, że ścieżka wadżrajany jest szybka i ma niezwykłe właściwości.

W naukach tantrycznych często spotykamy się z pojęciem “trzech korzeni”. Są to: lama, jidam i strażnik. Najważniejszym z nich jest lama.

Kiedy zastanawiamy się, kim jest lama, kiedy stajemy się uczniami jakiegoś lamy, nie powinniśmy myśleć o nim jak o zwykłej istocie czy jak o zwykłym duchowym przyjacielu. Lama jest bowiem esencją wszystkich buddów trzech czasów, ucieleśnieniem pięciu mądrości. Obecność lamy jest obecnością wszystkich buddów i wszystkich pięciu mądrości. Jeżeli ktoś potrafi zaufać lamie, o którym ma właśnie takie wyobrażenie, może otrzymać błogosławieństwo z jego serca i umysłu. Pomoże mu to urzeczywistnić naturę umysłu, mahamudrę.

Czyli, mówiąc ogólnie, wadżrajana, ścieżka tajemnych mantr, jest bezpośrednią drogą prowadzącą do urzeczywistnienia naturalnego stanu umysłu. Wiara, zaufanie i czyste postrzeganie są na tej ścieżce najważniejsze, a główną postacią jest czyjś własny rdzenny lama, powiązany z lamami z Linii Przekazu, do której sam należy. Dlatego też uczeń musi rozwinąć wiarę, zaufanie i czyste postrzeganie w odniesieniu do wszystkich lamów, a szczególnie do swojego rdzennego lamy.

Zanim naprawdę osiągniemy cel praktyki wadżrajany, nasze postępy na ścieżce zależą od pewności i stabilności, jakie są w naszym umyśle. Natomiast poczucie pewności w tym, co robimy, zależy całkowicie od oddania i szacunku, jakie rozwijamy w stosunku do swojego lamy. Niektórzy ludzie już na samym początku, gdy zaczynają praktykować, w zupełnie naturalny sposób odczuwają tego rodzaju oddanie i szacunek. Dla innych rozwinięcie tych uczuć jest o wiele trudniejsze. Wtedy trzeba je rozwijać stopniowo. Należy obserwować swój umysł, sprawdzać samego siebie i krok po kroku rozwijać podstawowe uczucia oddania i szacunku dla swojego lamy. Prędzej czy później staną się one naturalne, automatyczne. Na początku musimy włożyć w to trochę wysiłku (myśleć na przykład o właściwościach lamy), lecz później znika sztuczność i uczucie oddania i szacunku staje się naturalne.

Jednak to jeszcze nie koniec – trzeba podążać dalej. Dzięki naszemu zaufaniu i oddaniu będziemy mogli otrzymywać coraz więcej błogosławieństw aż do czasu, kiedy urzeczywistnimy naturę naszego umysłu. Mamy więc trzy stopnie: pierwszy to pewien rodzaj sztucznego oddania, które wzbudzamy myśląc o właściwościach lamy, o tym, jak bardzo jest on ważny, następnie dochodzimy do spontanicznego, naturalnie powstającego uczucia oddania i szacunku, a w końcu przynosi to urzeczywistnienie natury naszego umysłu.

Istnieją różne znaczenia pojęcia lamy. Możemy mówić o nim w dwojakim sensie – jako o lamie zewnętrznym lub, z ostatecznego punktu widzenia, jako o lamie wewnętrznym. Terminy te określają dwa aspekty tego samego pojęcia.

Kim jest “lama zewnętrzny”?

Jest to ktoś, o kim myślimy jako o różnym od nas samych. Kiedy nasz umysł jest pomieszany i odbieramy świat w dualistyczny sposób, wtedy szukamy kogoś, kto byłby naszym przewodnikiem na ścieżce. Potrzebujemy zewnętrznego lamy, nauczyciela, który zostałby naszym duchowym przyjacielem, w stosunku do którego moglibyśmy rozwijać zaufanie i oddanie. Duchowym przyjacielem może być każdy. Uczeń sam powinien wybrać sobie takiego nauczyciela.

Kiedy znajdziemy już lamę, do którego mamy zaufanie, możemy prosić go o nauki, próbować podążać za jego przykładem i rozwijać te same właściwości, które on posiada. W rezultacie osiągniemy prawdziwe zrozumienie natury rzeczywistości. Właśnie to urzeczywistnienie natury umysłu nazywamy wewnętrznym lamą, lamą w nas samych lub też lamą ostatecznym. Ostateczny, wewnętrzny lama to czyjś własny umysł nie będący już dłużej w stanie pomieszania i dualistycznego lgnięcia. Kiedy osiągniemy takie urzeczywistnienie, wtedy umysł lamy i nasz własny staną się nierozdzielne.

Na początku powinniśmy wciąż myśleć o tym, że nasz umysł nie różni się w istocie od umysłu lamy. Musimy rozwijać życzenie, aby rzeczywiście tak się stało i łączyć umysł lamy z naszym. Jest to najważniejsza sprawa w naszym codziennym życiu.

Czasami zdarza się, że ludzie, którzy osiągnęli już pewien stopień wewnętrznego zrozumienia zaczynają myśleć, iż teraz mogą poradzić sobie sami. Uważają, że nie potrzebują już żadnego zewnętrznego przewodnika, że mogą polegać na własnych siłach i nie muszą prosić nauczyciela o instrukcje czy wskazówki do czegokolwiek. W rzeczywistości tacy ludzie zapominają o szacunku do swoich nauczycieli i rozwijają niewłaściwy rodzaj niezależności.

Z kolei inni ludzie myślą, że kiedy nauczyciel umiera, to tracą go na zawsze i nie mogą już nawiązać z nim kontaktu. Oba podejścia są błędne. Wskazują na to, że nasz związek z guru nie jest taki, jaki powinien być. Rinpocze powiedział, choć przykro jest mu to mówić, że widzi czasami ludzi (to niekoniecznie muszą być osoby obecne tutaj na sali), którzy po odbyciu trzyletniego odosobnienia nie okazują szacunku swojemu instruktorowi medytacji. Myślą, że skoro ukończyli odosobnienie, to są na takim poziomie jak on. Stali się jemu równi i nie ma potrzeby okazywać mu szacunku. Takie podejście nie jest właściwe. To znak, że dana osoba nie osiągnęła podczas odosobnienia żadnego wewnętrznego zrozumienia.

Nie powinniśmy także myśleć, że lama zewnętrzny i wewnętrzny to dwa różne pojęcia. Nie należy ich rozdzielać, lecz raczej widzieć jako dwa aspekty tej samej rzeczy. Oczywiście możemy osiągnąć pewien poziom zrozumienia dzięki swojemu wewnętrznemu lamie. Jednak wszystkie nauki, które pobieraliśmy, pochodzą od zewnętrznego lamy, od naszego własnego nauczyciela lub tych należących do Linii Przekazu.

Wszyscy bardzo przywykliśmy do charakteru związków, jakie mieliśmy z naszymi szkolnymi nauczycielami. Zmienialiśmy nauczycieli co roku, ponieważ uczyliśmy się coraz to nowych przedmiotów i przyzwyczailiśmy się do tego. Mamy teraz tendencje, aby podobnie traktować związki z lamami. Jednak powiązanie z guru jest czymś zupełnie innym.

Rinpocze zna wielu ludzi, którzy przychodzili do niego i mówili, że ich lama umarł i potrzebują teraz nowego guru. Nie jest to odpowiednie podejście. Być może ma ono źródło w naszej zachodniej kulturze. Ludzie tutaj urodzeni nie zwykli kierować się pojęciem reinkarnacji. Kiedy lama umrze, myślą, że powinni poszukać sobie nowego nauczyciela, ponieważ tamten już nie wróci. Jednak w rzeczywistości nasz guru jest naszym guru na zawsze, obojętnie czy akurat żyje czy nie. Musimy tylko w to wierzyć. Nie powinniśmy zmieniać postawy wobec naszego nauczyciela, gdy umrze. W obliczu tego faktu nasze podejście powinno pozostać niezmienne.

Niektórzy ludzie myślą także, że trzeba szukać nowego nauczyciela, aby otrzymać jakieś nowe instrukcje, wyjaśnienia i inspiracje. Oczywiście warto przyjmować nauki od różnych nauczycieli, ale związek z własnym guru jest czymś szczególnym. Nie można zmieniać guru tak, jak się zmienia ubrania, podążając za modą. Jeżeli ktoś tak robi, to znaczy, że jego wiara i oddanie nie są wystarczająco mocne i stałe. Bardzo ważne, abyśmy to zrozumieli.

Rinpocze zauważył także, że wielu ludzi po odbyciu odosobnienia, odnosiło się z szacunkiem do wielkich lamów siedzących na tronach, noszących wspaniałe szaty i posiadających różne ważne tytuły. Rinpocze był bardzo zawiedziony widząc, że ludzie po trzyletnim odosobnieniu odnosili się do swojego nauczyciela z odosobnienia, który przekazał im tyle nauk, jak do zwyczajnej istoty. Jest to bardzo niewłaściwa postawa. Instruktor z odosobnienia (nieważne czy jest nim jakiś wielki lama czy też nie) to ktoś, kto ukazuje nam naturę naszego umysłu, a więc jest naszym rdzennym guru. Kiedy wybieramy się na odosobnienie, powinniśmy zdawać sobie sprawę, na czym polega ten szczególny związek z nauczycielem.

Szacunek dla nauczyciela nie jest wymysłem tybetańskiej kultury. To uniwersalna, duchowa prawda należąca do kultury dharmy. Ważna zwłaszcza dla tych, których interesuje, na czym polega właściwy związek między uczniem a guru.

Po tym wstępie Rinpocze przeszedł do omawiania modlitwy Wołanie lamy z daleka.

CZĘŚĆ PIERWSZA

Zwrotka wprowadzająca brzmi:

Chwała lamie!

Praktyka “przywoływania lamy z daleka”

Jest bardzo znana.

Gdy prosimy o błogosławieństwo,

Najważniejsze jest oddanie,

Które powstaje z rozczarowania samsarą

I wyrzeczenia się jej.

Nie chodzi tu o powierzchowne oddanie,

Wyrażające się tylko słowami.

Powinno ono płynąć z głębi serca.

Śpiewaj tę pięknie brzmiącą melodię

Ze zdecydowanym przekonaniem,

Że nie istnieje budda,

Który przewyższałby lamę.

Jeżeli ktoś zamierza modlić się do lamy, powinien najpierw zrozumieć, czym jest cierpienie samsary. Powinien uświadomić sobie, że leży ona w naturze cyklicznej egzystencji. W samsarze nie znajdziemy żadnej trwałej wartości i dlatego musimy ją porzucić i rozwijać uczucie wyrzeczenia.

Modląc się do lamy powinniśmy także wierzyć, że jest on esencją wszystkich buddów i nie różni się od nich. Jeżeli  już na samym początku rozwiniemy ten rodzaj czystej wiary i oddania, będziemy  zdolni skutecznie modlić się do lamy i otrzymać jego błogosławieństwo.

Modlitwę tę powinno się śpiewać w pewnym szczególnym, ożywionym stanie umysłu. Jeżeli będziemy modlić się, gdy czujemy ospałość i jesteśmy zwyczajnie “oklapnięci”, błogosławieństwo lamy nie będzie mogło do nas dotrzeć (…).

Tytuł modlitwy brzmi: Wołanie lamy z daleka. Modląc się, przywołujemy lamę tak, jakby znajdował się gdzieś daleko, przywołujemy go z oddali. Rzeczywiście może być tak, że nasz lama znajduje się gdzieś daleko, a może nawet umarł. Jesteśmy fizycznie od niego oddaleni i dlatego go przywołujemy. Jednak modlitwa ta została przeznaczona nie tylko na takie okazje. Ma ona także inny sens.

Jeżeli mamy pełne zaufanie do lamy, wiarę w to, że jest on buddą, możemy otrzymać błogosławieństwo bez względu na to, czy jest on blisko czy daleko. Możemy śpiewać tę modlitwę zawsze, niezależnie od tego, czy lama jest fizycznie obecny czy też nie. To, gdzie lama się znajduje, nie ma większego znaczenia. Nie jest tak, że możemy robić tę modlitwę tylko wtedy, gdy lama przebywa gdzieś daleko. Możemy modlić się w każdej sytuacji i otrzymać błogosławieństwo, kiedy tylko pomyślimy o lamie.

A więc powinniśmy pamiętać, że warunkiem otrzymania błogosławieństwa jest wyrzeczenie się samsary. Potrzebujemy też zaufania i oddania, które winno płynąć z głębi serca. Nie chodzi tu o słowa, które wypowiadamy nie rozumiejąc ich znaczenia – musimy czuć prawdziwe oddanie przenikające nas na wskroś.

Powinniśmy także myśleć, że lama jest buddą, że nie ma lepszego buddy niż lama. Dopiero z takim przekonaniem możemy przystąpić do śpiewania modlitwy. Przeświadczenie o tym, że nie ma lepszego buddy niż lama jest najważniejsze.

Niektórzy z was – być może – nie mają jeszcze swojego lamy. Być może dopiero niedawno zetknęliście się z dharmą i myślicie, że nie możecie robić tego rodzaju modlitw, ponieważ nie wiecie, do kogo się modlić. Jednak nawet jeśli nie macie rdzennego lamy, to nie problem. Wszyscy podążamy za linią przekazu Karma Kamtzang, linią praktyk, której głównym dzierżawcą jest Karmapa. Dlatego jeżeli nie macie rdzennego guru, możecie modlić się do Karmapy. Zresztą nawet jeśli macie swojego rdzennego, żyjącego lamę, to możecie myśleć o nim jako nieoddzielnym od Karmapy. Modlitwa do Karmapy będzie modlitwą do waszego rdzennego lamy. W każdym razie podczas śpiewania modlitwy z pewnością  możecie traktować Karmapę jako swojego rdzennego lamę. Powinniście także uważać go za nieoddzielnego od Dordże Czanga, pierwotnego buddy, źródła linii przekazu.

Lamo, myśl o mnie!

Pełen miłości rdzenny lamo, myśl o mnie!

Esencjo buddów trzech czasów,

Źródło świętej dharmy –

Objaśnień i urzeczywistnienia –

Mistrzu sangi, szlachetnego zgromadzenia,

Rdzenny lamo, myśl o mnie!

Drogocenna skarbnico błogosławieństw i współczucia,

Źródło dwóch rodzajów siddhi,

Aktywności, która spełnia wszystkie życzenia.

Rdzenny lamo, myśl o mnie!

Na samym początku modlitwy prosimy lamę, by spojrzał na nas, by zwrócił na nas swą uwagę. Zwracamy się do lamy jako esencji buddów trzech czasów. Kiedy mówimy o trzech czasach, mamy na myśli przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gdy mówimy o buddzie, często mamy na myśli historycznego Buddę Siakjamuniego. Wyobrażamy sobie wtedy jego fizyczną formę z 32 cechami i 80 znakami. Tutaj jednak zwracamy uwagę nie na zewnętrzny wygląd buddy, lecz na samą jego istotę. Lama jest esencją buddy, jego umysł jest umysłem buddy, dharmakają, ostateczną rzeczywistością.

Tekst modlitwy mówi dalej, że lama jest także źródłem czystej, prawdziwej dharmy (zarówno pism, jak i urzeczywistnienia). Wszystkie nauki Buddy, jakiekolwiek by były, zostały urzeczywistnione przez umysł lamy. Lama rozwinął w sobie mądrość, dzięki której może nauczać dharmy we właściwy sposób. Ma on bowiem doświadczenie w praktykowaniu nauk. Nauki lamy i nauki Buddy nie są czymś różnym, dlatego też mówimy, że lama jest źródłem czystej, autentycznej dharmy.

Następny wers tej zwrotki mówi o tym, że lama jest panem sangi, zgromadzenia szlachetnych. Szlachetni to ci, którzy rozprzestrzeniają, przechowują i ochraniają nauki. Wszyscy, którzy to robią nazywani są sanghą. Główną postacią sanghi, zgromadzenia szlachetnych jest Budda Siakamuni, od którego nie oddzielny jest lama. Można więc lamę nazwać także panem szlachetnej sanghi.

Tak więc pierwsza zwrotka modlitwy mówi o tym, iż lama jest wszystkimi klejnotami jednocześnie – budda dharma i sanghą.

Budda jest w rzeczywistości kimś, kto ujrzał oraz całkowicie zrozumiał względna i ostateczną rzeczywistość. Lama także tego doświadczył. Postrzega zarówno relatywną prawdę jak i ostateczna rzeczywistość wszystkich zjawisk, ponieważ rozwiną pierwotną mądrość, urzeczywistnił to, co nazywamy dharmakają (…).

Tak więc esencją umysłu lamy jest pierwotna mądrość, to, co nazywamy pustką. Z tej mądrości (pustki) wyłania się współczucie, które jest wielką szczęśliwością. Na nim opiera się metoda zręcznych środków, którą lama posługuje się przekazując nauki dharmy tym wszystkim, którzy chcą podążać ścieżką Buddy. Natura buddy – lamy, jego urzeczywistnienie to jego mądrość, a nauki, które daje to współczucie.

Sangha, ci którzy praktykują, doświadczają rezultatów praktyki, otrzymują błogosławieństwo i w końcu stają się źródłem wszystkich nauk w taki sam sposób jak nasz własny rdzenny lama stał się źródłem błogosławieństw i wszelkich nauk. Dlatego też tekst modlitwy głosi, iż lama jest panem sanghi.

Wiemy, że lama jest także wielkim źródłem współczucia i błogosławieństw oraz dwóch rodzajów siddhi, dwóch rodzajów osiągnięć. Jest także kimś, kto spełnia wszelkie rodzaje aktywności. A więc pierwsza zwrotka przedstawia lamę nie tylko jako zjednoczenie trzech klejnotów, lecz także ucieleśnienie trzech korzeni.

Trzy korzenie to: lama, jidam i strażnik. Lama jest korzeniem, źródłem błogosławieństwa, jidam – źródłem siddhi, a strażnicy dharmy i dakinie są źródłem aktywności.

Siddhi osiągnięcia, których udziela jidam lub lama, można podzielić na dwa rodzaje: najwyższe i zwyczajne. Kiedy mówimy o najwyższych siddhi, mamy na myśli samo osiągnięcie stanu buddy. Zwyczajnymi siddhi nazywamy to, czego doświadczamy krótko przed osiągnięciem oświecenia. Może to być doświadczenie szczęśliwości lub zadowolenia, zdolność przekształcania trudnych sytuacji czy warunków itd. Istnieje bardzo wiele rodzajów zwyczajnych siddhi. To były tylko przykłady. Źródłem obu rodzajów siddhi jest jidam. Natomiast wszystkie jidamy są grą umysłu lamy, tak więc w rzeczywistości to nie jidam jest korzeniem wszelkich siddhi, lecz lama.

Źródłem aktywności są strażnicy i dakinie. To oni spełniają cztery rodzaje aktywności: łagodną (uspakajającą), wzbogacającą, kontrolującą i groźną. Jednak strażnicy i dakinie także są grą umysłu lamy. Można więc powiedzieć, że strażnicy podobnie jak jidamy, także są lamą. To lama spełnia wszystkie rodzaje aktywności.

Wiemy już, że jest on trzema klejnotami trzema korzeniami, a także esencją buddów trzech czasów i trzema kajami. Faktycznie jest on wszystkim.

Modlimy się więc do lamy, prosimy go, by spojrzał na nas, by zwrócił na nas uwagę. Modlimy się do wszystkich jego aspektów.

W pozostałych wersach pierwszej części modlitwy wymienia się imiona różnych lamów. To dobrze jeśli  znamy poszczególne ich imiona. Możemy wtedy po kolei myśleć o każdym z wymienionych lamów. Jednak w rzeczywistości wszyscy ci  lamowie są tylko różnymi aspektami naszego rdzennego lamy. Niekoniecznie więc musimy znać ich wszystkich. Jeśli nie zna się ich imion, nie należy się tym przejmować. Najważniejsze jest, by szczerze, z wiarą i oddaniem modlić się do rdzennego lamy. Jeżeli będziemy robić to z zaangażowaniem, z pewnością doświadczymy rezultatów tej praktyki.

Rinpocze dodał jeszcze, iż wszyscy lamowie wymienieni w modlitwie należą do ośmiu głównych szkół buddyzmu tybetańskiego.

Podsumowując to, co zostało powiedziane do tej pory, można stwierdzić, że najważniejszą rzeczą w czasie recytowania modlitwy do lamy jest uczucie wiary i oddania oraz widzenie lamy jako esencji buddów trzech czasów. Kiedy będziemy mieli wiarę i zaufanie do rdzennego lamy, wtedy zobaczymy, że zawiera on w sobie wszystkich tych lamów, których imiona i właściwości wymieniamy w modlitwie. Dlatego też całą pierwszą część modlitwy powinniśmy recytować wzbudzając w sobie opisany wcześniej stan umysłu.

[Pozostałe zwrotki pierwszej częściej modlitwy znajdują się w tekście do praktyki].

CZĘŚĆ DRUGA

Druga część modlitwy składa się z ogólnych pouczeń przeznaczonych dla wszystkich, którzy praktykują dharmę. Pierwszym, głównym punktem tych pouczeń jest wskazanie na konieczność porzucenia cyklicznej egzystencji. Druga część modlitwy wciąż powraca do tego wskazania. W kolejnych wersach prosimy lamę o błogosławieństwa, abyśmy mogli zrealizować różnorakie cele naszego dharmicznego życia. Pierwsza część modlitwy była wprowadzeniem do drugiej.

Druga część zaczyna się od słów: KIE MA DAG DRA SEM CZIEN …

Ach! Ja i podobne mi czujące istoty –

Złoczyńcy o negatywnej karmie –

Od niepamiętnych czasów wędrujemy w samsarze.

Również teraz doświadczamy niezliczonych cierpień,

A jednak mimo to nie jesteśmy samsarą znużeni.

Lamo myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze wspólczuczuciem.

Obdarz mnie swym błogosławieństwem tak,

Abym w głębi serca rozwiną determinację,

By się wyzwolić.

Wszystkie czujące istoty chcą być wolne od cierpienia i pragną osiągnąć szczęście. Taki jest cel ich życia. Umysł czujących istot jest pogrążony w niewiedzy i dlatego nie wiedzą one, jak osiągnąć szczęście i jak uniknąć cierpienia. Niewiedza powoduje, że istoty, które dążą do szczęścia, robią w rezultacie to, co przynosi im coraz więcej bólu i trosk.

Z powodu niewiedzy czujące istoty nie zdają sobie sprawy, że głównym celem życia jest osiągnięcie wszechwiedzącego stanu buddy. Zamiast dążyć do tego celu, wciąż w całkowitym pomieszaniu wędrują w kole samsary od nie mającego początku czasu aż do teraz. To pomieszanie sprawia, że cykliczna egzystencja nie ma końca.

Dlatego też najważniejszą rzeczą dla praktykującego dharmę jest zrozumienie, iż cykliczna egzystencja nie ma żadnej prawdziwej wartości. Należy ją porzucić, rozwinąć wobec niej uczucie wyrzeczenia.

W samsarze mamy trzy główne rodzaje cierpienia. Doświadczamy, co prawda, krótkich chwil radości i wydaje się nam, że możemy być szczęśliwi, ale szczęście, którego doświadczamy nie trwa długo, ponieważ naturą cyklicznej egzystencji jest cierpienie.

Pierwszy jego rodzaj to wszystko przenikające, powszechne cierpienie. Nazywa się ono tak dlatego. Ponieważ odnosi się do wszystkich istot w całym wszechświecie. Jest to cierpienie, które jawi się jako podstawowa prawda egzystencji.

Przywiązujemy się do pojęcia ego, jako czegoś istniejącego samoistnie, lgniemy do pięciu skandh, pięciu składników naszego ciała i umysłu. Myślimy iż to one tworzą nasze “ ja” i identyfikujemy się z nim. To lgnięcie powoduje, że nie rozumiemy cierpienia – natury cyklicznej egzystencji. Jesteśmy przekonani o istnieniu ego i wierzymy, że możemy być szczęśliwi. To błąd. Popełnienie go przynosi w rezultacie cierpienie.

Drugi rodzaj cierpienia nazywa się cierpieniem zmiany. Nawet kiedy czujemy się szczęśliwi, zadowoleni i usatysfakcjonowani, to nie jest to prawdziwe, ostateczne szczęście. Wcześniej czy później zmieni się ono w cierpienie, ponieważ jego naturą jest nietrwałość. Nie jest to trwała szczęśliwość stanu buddy.

Trzecim rodzajem cierpienia jest to, co zwykle nazywamy cierpieniem. Wszystkie żyjące istoty doświadczają jakiegoś szczególnego rodzaju cierpienia. Jako istoty ludzkie doświadczamy wielu różnych rodzaju bólu, trudności, przeszkadzających stanów umysłu itd. Wszyscy ludzie doznają cierpienia narodzin starości chorób i śmierci. Nasze ludzkie życie przenika cierpienie i nic na to nie możemy poradzić.

Recytując tę modlitwę, prosimy lamę o błogosławieństwo, abyśmy mogli rozpoznać, że naturą ludzkiej egzystencji jest cierpienie. Chcemy znać prawdę o naturze samsary – przekonać się, że nie ma niczego poza cierpieniem i dlatego powinniśmy się z niej wyzwolić.

Wykonując praktyki wstępne, zaczynamy od rozważania czterech rozmyślań, które odwracają uwagę od samsary. To podstawa naszej praktyki. Kiedy zastanawiamy się nad znaczeniem tych czterech prawd, coraz bardziej przekonujemy się, iż samsara pozbawiona jest jakiejkolwiek prawdziwej wartości i powinniśmy ją porzucić.

Jeżeli próbujemy praktykować dharmę bez prawdziwego uczucia wyrzeczenia – zachowując przywiązanie do cyklicznej egzystencji – wtedy nasza praktyka nie będzie właściwa. W krótkiej modlitwie do Dordze Czanga powiedziano, że wyrzeczenie jest jak stopy medytacji, stopy, które prowadzą nas do oświecenia. Tylko wtedy, gdy rozwiniemy uczucie wyrzeczenia wobec samsary, nasza praktyka będzie prawdziwa i naprawdę skuteczna.

Druga zwrotka drugiej części modlitwy dotyczy cennego ludzkiego ciała.

Choć osiągnąłem wolne i pełne możliwości

Ludzkie odrodzenie,

Trwonię je bezsensownie.

Wciąż zaprzątają mnie aktywności

Tego marnego życia.

Niezdolny osiągnąć wielki cel – wyzwolenie –

Ogarnięty lenistwem,

Powracam  z pustymi rękami z krainy pełnej skarbów.

Lamo myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Udziel mi swego błogosławieństwa,

Abym mógł nadać sens mojemu ludzkiemu odrodzeniu.

Cenne ludzkie ciało jest podstawą umożliwiającą praktykę dharmy. Jeżeli wystąpi 18 warunków (8 wolności i 10 wyposażeń), które czynią nasze ciało cennym, to prędzej czy później spotkamy dharmę w tym życiu i będziemy mieli warunki, aby ją praktykować. Cenne ludzkie ciało dlatego uważa się za wartościowe, ponieważ jest ono czymś bardzo szczególnym, co wyjątkowo trudno osiągnąć i bardzo łatwo utracić. Dlatego też musimy poznać jego prawdziwą wartość i  wykorzystać je zgodnie z celem, do którego zostało przeznaczone.

Cenne ludzkie ciało tradycyjnie rozpatruje się na trzy sposoby, biorąc pod uwagę czas ilość i przykłady.

Kiedy mówimy o cennym ludzkim ciele z punktu widzenia czasu, mamy na myśli, że odrodzenie się w takim ludzkim ciele zdarza się bardzo rzadko. Wiemy też, iż życie ludzkie nie trwa długo.

Możemy też rozejrzeć się wokół i zobaczyć, jak niewielu jest ludzi w porównaniu z ilością wszystkich istot żyjących na ziemi. Jeżeli weźmiemy pod uwagę tych, którzy oprócz cennego ludzkiego ciała mają jeszcze odpowiednie warunki do praktyki, liczba ta będzie jeszcze mniejsza.

Aby zilustrować cenność ludzkiego odrodzenia najczęściej podaje się pewien fragment z Przewodnika po ścieżce bodhisattwy Szantidewy. Przykład ten opisuje ślepego żółwia żyjącego  na dnie morza. Wędruje on po dnie bez żadnego celu i co sto lat wynurza się na powierzchnię, po której pływa – dryfując po falach – drewniana obręcz. Prawdopodobieństwo trafienia głowy żółwia jest tak samo niewielkie jak prawdopodobieństwo odrodzenia się  w cennym ludzkim ciele. Właściwie nawet bardziej prawdopodobne jest, że żółw trafi głową w drewnianą obręcz niż to, że ktoś osiągnie cenne ludzkie ciało. Zobaczyliśmy więc jaką stanowi to rzadkość.

Powinniśmy modlić się do lamy, abyśmy mogli zrozumieć, jak ważne jest cenne ludzkie ciało i wykorzystywanie go zgodnie z przeznaczeniem.

Jeżeli nie postanowimy w pełni wykorzystać naszego cennego ludzkiego ciała, będziemy mieć skłonności, by trwonić nasze życie na rozrywkach, ponieważ owładnie nami osiem światowych dharm. Nasz umysł przepełniony będzie przywiązaniem i niechęcią, będziemy gonić za tym, co lubimy i unikać tego, czego nie lubimy. Pogrążymy się całkowicie w poszukiwaniu rzeczy, które mogłyby zaspokoić nasze pragnienia. W tym rozproszeniu zupełnie zapomnimy o praktykowaniu dharmy i zmarnujemy nasze życie.

Czasami czujemy silną potrzebę, by praktykować dharmę, ale ogarnia nas lenistwo. Myślimy, że zaczniemy praktykę później, kiedy będziemy mieć lepsze warunki. W rzeczywistości dzieje się tak, że gdy poddajemy się lenistwu, spędzamy życie na zwyczajnej aktywności, często negatywnej, bowiem taki rodzaj działań jest dla nas czymś bardzo naturalnym. Nasz umysł jest pogrążony w niewiedzy i dlatego łatwiej nam wykonywać działania negatywne niż pozytywne. W ten sposób kontynuujemy wędrówkę w samsarze.

Jeżeli mając cenne ludzkie ciało nie używamy go zgodnie z przeznaczeniem, to można nas porównać do kogoś, kto wrócił z pustymi rękami z krainy pełnej klejnotów. Ten ktoś miał okazję zdobyć cenny skarb, ale jej nie wykorzystał.

Modlimy się do lamy, aby okazał nam swoje współczucie, byśmy mogli wykorzystać nasze cenne ciało w taki sposób, aby pomogło nam osiągnąć oświecenie.

Tematem kolejnych wersów modlitwy jest śmierć i nie trwałość.

Nie ma  na świecie nikogo, kto nie musiał by umrzeć.

Nawet teraz ludzie odchodzą jeden za drugim.

Chociaż i ja wkrótce będę musiał umrzeć,

Przygotowuję wszystko tak,

Jak gdybym miał jeszcze długo żyć.

Lamo myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym naprawdę uświadomił sobie,

Że nie ma czasu do stracenia.

Wszystkie zjawiska są nietrwałe. Wszystko co zostało stworzone, połączone prędzej czy później rozpadnie się, zostanie zniszczone. Nawet jeżeli czynimy wysiłek, aby coś osiągnąć, to i tak to pójdzie na marne, bowiem wszystko co osiągniemy i zdobędziemy, zniknie. Nietrwałość dotyczy także naszego ciała z krwi i kości. Powstało ono w pewnym momencie czasu i dlatego kiedyś ulegnie zniszczeniu

Nietrwałość nie dotyczy jednak naszego umysłu. Nie został on stworzony w jakimś określonym czasie, nie podlega więc prawom nietrwałości. Natomiast ciało jest czymś bardzo uwarunkowanym i złożonym i kiedyś z pewnością się rozpadnie.

Bez względu na to, jaką istotą jesteśmy teraz, jaką przybraliśmy formę, na pewno kiedyś staniemy oko w oko ze śmiercią. Możemy rozejrzeć się wokół i zobaczyć, że wszyscy bez wyjątku ludzie wcześniej czy później umierają. Wielu, których znaliśmy, nie ma już wśród nas. Nikomu nie udało się uniknąć śmierci.

Kiedy ktoś umiera, wywołuje to w nas uczucie lęku. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że w ten sposób przejawia się nietrwałość. Mamy jednak skłonność, by szybko o tym zapominać. Kiedy ktoś umiera na naszych oczach, robi to na nas duże wrażenie. Potem szybko zapominamy, jak bardzo byliśmy poruszeni, mówimy, że takie jest życie, że to przydarza się każdemu i świadomość nietrwałości znika. Powinniśmy jednak stale pamiętać o nietrwałości, ponieważ pomoże nam to rozwinąć pilną potrzebę praktykowania dharmy już teraz.

Nie wiemy, kiedy umrzemy. Nie możemy przewidzieć, jak długo będziemy żyć, wiele bowiem rzeczy może stać się przyczyną śmierci. Nagardżuna nauczał, że życie ludzkie jest jak błysk pioruna czy bańka na wodzie. Trwa bardzo krótko, jest nietrwałe i kruche. W rzeczywistości to zupełnie zdumiewające, że za każdym razem, kiedy wydychamy powietrze, potem możemy wziąć kolejny oddech. Zdumiewające jest też to, że kiedy kładziemy się spać wieczorem, to następnego ranka możemy wstać. Nasze życie jest przecież tak ulotne.

Powinniśmy docenić to, że wciąż żyjemy. Śmierć może przyjść w każdej chwili. Nie powinniśmy liczyć na to, że nasze życie wciąż będzie trwać. Nawet jeśli mamy cenne ludzkie ciało, możemy je w każdej chwili utracić. Świadomi takiej sytuacji, powinniśmy rozwinąć wielką potrzebę praktykowania już teraz. Nie możemy czekać do jutra czy jakiegoś następnego dnia, ponieważ wtedy możemy być już martwi.

Będę oddzielony od najbliższych przyjaciół.

Moimi bogactwami,

Które ze skąpstwem nagromadziłem,

Rozkoszować się będą inni.

Muszę opuścić nawet moje ciało,

Tak mi drogie.

Moja świadomość będzie wędrować

Po nieznanym bardo samsary.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym urzeczywistnił stan bycia bez potrzeb.

Nasza rodzina, przyjaciele, mogą nam dostarczać wielu przyjemności w tym życiu, mogą darzyć nas przyjaźnią. Nie jest to jednak trwałe. Kiedy będziemy obserwować swoje umysły, zobaczymy, że wciąż dzielimy ludzi na wrogów i przyjaciół. Czujemy niechęć w stosunku do naszych wrogów i staramy się ich od siebie odsunąć. Natomiast przyjaciół lubimy, czujemy się do nich przywiązani i chcemy, żeby zawsze byli z nami. To przywiązanie jest w rzeczywistości przyczyną wszystkich naszych działań, pozytywnych i negatywnych, które z kolei wywołują skutki karmiczne.

Powinniśmy uświadomić sobie nietrwałość naszego życia i starać się dostrzec jego sens, biorąc pod uwagę fakt, że nie żyjemy tylko raz. Rodzina i przyjaciele, których mamy w tym życiu nie będą naszą rodziną ani przyjaciółmi w przyszłym życiu i podobnie było w przeszłości. W chwili śmierci opuszczamy naszych bliskich. Nie wiemy, dokąd idziemy i co stanie się z nami. Nie mamy pojęcia, czy spotkamy ich jeszcze w przyszłości.

Wielki mistrz medytacji, Katajana, spędził wiele lat na medytacji w odosobnieniu. Pewnego razu miał wizję, w której zobaczył na targu kobietę trzymającą dziecko i zamierzającą właśnie zjeść rybę. Do kobiety podbiegł pies i chciał wyrwać jej kęs, a ona kopnęła go ze złością. Dzięki swym zdolnościom, Katajana mógł zobaczyć, że chociaż kobieta w tym życiu opiekowała się dzieckiem i chroniła je, to w poprzednim życiu było ono jej największym wrogiem. Ryba, którą jadła była jej ojcem z poprzedniego wcielenia, a kopany pies – jej matką. Katajana przekonał się, że w rzeczywistości nasi najgorsi wrogowie mogą stać się najlepszymi przyjaciółmi i odwrotnie.

Nie powinniśmy więc tak bardzo przywiązywać się do naszych obecnych związków, utrzymywać niechęć do wrogów i przywiązanie w stosunku do przyjaciół. Kiedy nasz umysł zaburzają przeszkadzające emocje, gromadzimy wielką ilość złej karmy. Powinniśmy raczej spędzać dużo czasu na rozwijaniu bodhicitty, oświeconej postawy. Powinniśmy nauczyć się, że wszystkie czujące istoty są równe. Wszystkie były kiedyś w przeszłości naszymi rodzicami. Powinniśmy rozwinąć uczucie bezstronności w stosunku do wszystkich istot. To bardzo ważne.

Kiedy przyjdzie chwila naszej śmierci, rodzina ani przyjaciele nie będą mogli nas zatrzymać, nie uchronią nas przed śmiercią. Nie pomoże nam też pozycja jaką osiągniemy w ciągu życia ani nagromadzone dobra. Wiele czasu w życiu poświęcamy bogaceniu się. Potem chroniąc nasze dobra, wzbudzamy w sobie wiele emocji. Nie chcemy, by ktoś inny korzystał z naszych bogactw i pilnie ich strzeżemy. W ten sposób przez cały czas gromadzimy złą karmę.

W chwili śmierci musimy zostawić wszystko, co zgromadziliśmy. Pozostaje nam tylko zła karma. Dotyczy to ludzi, którzy nie używali swych bogactw do robienia ofiar lub pomagania innym, lecz gromadzili tylko dla siebie. W momencie śmierci zostają sami i nie mogą niczego ze sobą zabrać. Śmierć oddziela nas od przyjaciół, rodziny i bogactw. Potem nasz świadomość będzie sama wędrowała w bardo. Wtedy pomocą okaże się jedynie praktyka dharmy, którą wykonywaliśmy podczas życia.

Zdając sobie sprawę z tego, jak łatwo zmarnować życie i tracić cenny czas, modlimy się do lamy o błogosławieństwo, abyśmy zadowolili się tym, co mamy i nie trwonili czasu na ciągłe zdobywanie czegoś więcej.

W chwili śmierci pomoże nam jedynie praktyka dharmy. Niektórzy ludzie nie uświadamiają sobie tego. Praktykują dharmę po to, aby osiągnąć korzyści w tym życiu. Nie rozumieją, że celem praktyki jest osiągnięcie oświecenia. Największe korzyści z praktyki przychodzą po śmierci i w przyszłych żywotach. Gdy mieszamy świętą dharmę z ośmioma światowymi dharmami, wtedy nasza praktyka nie jest czysta.

Musimy spełnić wiele warunków, aby mieć możliwość praktykowania dharmy. Musimy być względnie zdrowi, mieć wystarczającą ilość pożywienia itd. Jednak kiedy tylko mamy to, co potrzebne, powinno nam to wystarczyć. Powinniśmy być zadowoleni z tego, co mamy. Nie ma sensu wciąż zabiegać o to, by żyć w coraz lepszych warunkach, mieć coraz więcej rzeczy, ponieważ jest to tylko strata energii. Lepiej poświęcić czas na studiowanie i praktykowanie dharmy.

Musimy uświadomić sobie, że nie ma czasu do stracenia i że powinniśmy praktykować dharmę za wszelką cenę. Pomoże nam w tym zadowolenie się tym, co mamy i zaprzestanie pogoni za coraz to nowymi rzeczami.

Przede mną czarna zasłona strachu;

Gwałtowny wicher karmy depcze  mi po piętach.

Odrażający posłannicy Jamy biją mnie

I rozszarpują na kawałki.

Muszę przeżywać nieznośne cierpienia

Niższych sfer egzystencji.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Aby wyzwolił się z niższych sfer.

Jeżeli praktykujemy dharmę, to w chwili śmierci możemy nie czuć żadnego strachu, ponieważ – dzięki praktyce – wzrośnie w nas zaufanie. Nauczymy się też robić różne medytacje, ( np. medytację polegającą na przenoszeniu świadomości do krainy Dełaczen i in.). możemy więc wcale nie bać się śmierci.

Jeżeli jednak ktoś nie praktykował dharmy w tym życiu, w chwili śmierci odczuje wielki lęk. Nie będzie wiedział, co się dzieje i co się z nim stanie.

Umieranie jest jak wędrowanie we mgle. Przechodzimy z jednego życia do drugiego, nie wiedząc dokładnie dokąd idziemy.

To, co stanie się z naszą świadomością po śmierci zależy od naszej karmy. Wszystkie działania, które wykonaliśmy w życiu, wytworzyły karmę. Dojrzewa ona w chwili śmierci. Musimy doświadczyć skutków naszych czynów. To one decydują o tym, gdzie się odrodzimy. Popychają nas one w odpowiednim kierunku; nazywany je wichrem karmy. W bardo nie możemy sami decydować, gdzie się odrodzimy; nie mamy nad tym kontroli. Jeżeli mamy złą karmę, będziemy popychani w kierunku niższych światów i po odrodzeniu się doświadczymy niewiarygodnego cierpienia.

Dlatego prosimy lamę o błogosławieństwo, abyśmy mogli uniknąć cierpienia niższych światów i uwolnili się od nich całkowicie.

Były to ogólne objaśnienia praktyki dharmy i trudności, które mogą się pojawić na drodze. Praktykowanie dharmy można porównać do walki. Taką walkę można wygrać wtedy, gdy ma się dwa rodzaje broni. Pierwsza to bodhicitta. Oznacza ona chęć osiągnięcia oświecenia dla dobra wszystkich istot tak szybko, jak to tylko możliwe. Drugi rodzaj broni to wiara i czyste widzenie. Chodzi tutaj o posiadanie wiary, oddania i zaufania do rdzennego lamy oraz lamów z linii przekazu. Gdy ktoś ma takie dwa rodzaje broni, może być pewien, że wszystkie praktyki jakie robi będą go prowadzić prosto do oświecenia. W praktyce dharmy najważniejsze jest bowiem właściwe podejście, właściwa motywacja. To nasze intencje wpływają na to, co robimy i jakie otrzymujemy rezultaty. Jeżeli będziemy pielęgnować w sobie postawę bodhicitty oraz wiarę i oddanie, to wszystkie praktyki jakie wykonujemy staną się skuteczne i przyniosą owoce.

Nie wystarczy tylko formalnie praktykować dharmę recytować pudże, mantry i odprawiać rytuały w zewnętrzny tylko sposób, ponieważ nie doprowadzi to nas do oświecenia. Każdego dnia powinniśmy sprawdzać naszą motywację i być świadomi stanu naszego umysłu podczas wykonywania różnych działań. Jeżeli będziemy uważni, a nasza motywacja czysta, czyste i doskonałe stanie się również nasze działanie, a wtedy wszystkie praktyki jakie robimy okażą się skuteczne. Jeżeli nasza motywacja nie jest czysta, to chociaż poświęcimy praktyce wiele czasu, nie przyniesie ona żadnych rezultatów.

Moje błędy są wielkie jak góry,

Ale ukrywam je w sobie.

Błędy innych – nawet maleńkie jak ziarna sezamu –

Rozgłaszam wszem i wobec.

Choć nie mam najmniejszych zalet,

Jestem dumny ze swych właściwości.

Nazywam siebie praktykującym dharmę,

Lecz to, co praktykuję jest nie-dharmą.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym przezwyciężył egoizm i dumę.

Wszyscy czujemy przywiązanie do własnego “ja”. Wydaje się nam,że jesteśmy kimś bardzo ważnym, że mamy najlepsze cechy i przewyższamy innych. Takie myślenie oznacza jednak, że jesteśmy tylko przywiązani do siebie samych. Patrzymy na innych z góry, ponieważ wydaje nam się, że jesteśmy kimś najważniejszym. Oznacza to, że cały czas myślimy tylko o sobie, o tym, jacy jesteśmy dobrzy. Wydaje się nam, że nie popełniamy błędów. Nawet jeśli popełniamy błędy wielkie jak góry, jak to powiedziano w modlitwie, to często nie potrafimy ich dostrzec. Dokładnie widzimy potknięcia czy wady innych ludzi, nawet jeśli są bardzo niewielkie. Oczywiście, inni ludzie – podobnie jak my – mają zarówno wady jak i zalety, ale o wiele łatwiej przychodzi nam dostrzegać błędy innych niż swoje.

Własnych błędów często nie widzimy, a jeśli już ktoś nam je wytyka, mówi, że coś robimy źle lub że mamy do czegoś niewłaściwe podejście, to wtedy wpadamy w złość. Nasza reakcja wynika z przywiązania do ego. Wszyscy ludzie mają jakieś dobre cechy, cenne właściwości, lecz nie dostrzegamy ich z powodu naszej dumy. Nie chcemy dostrzegać zalet u innych, ponieważ wtedy czujemy się kimś gorszym. Lubimy doszukiwać się czyichś błędów i wad, ponieważ wtedy wydaje się nam, że jesteśmy lepsi i ważniejsi. To wspaniale, jeśli ktoś potrafi ujrzeć swoje własne błędy i wady, zwłaszcza, gdy praktykuje dharmę.

Ktoś może zajmować się dharmą dopiero od niedawna i mieć tylko niewielkie pojęcie o paru aspektach nauk, lecz może wpaść z tego powodu w wielką dumę. Może myśleć, że zrobił już duży postęp na drodze do oświecenia i rozwinął wiele dobrych właściwości. Może też być przekonany, że potrafi pomagać innym. Bardzo się jednak myli. Taka osoba nie jest w stanie naprawdę pomagać innym, ponieważ nie ma odpowiednich kwalifikacji. Ignoruje swoje własne błędy, a więc błędy pozostają. Rozwija się tylko duma.

Gdy ktoś czuje się dumny i myśli, że jest dobrym praktykującym, stara się pokazywać to na zewnątrz. W rzeczywistości jednak, jak powiedziano w modlitwie, nie praktykuje naprawdę, lecz tylko sprawia takie pozory. Dopóki bowiem popełniamy błędy i ignorujemy je, nie przyznajemy się do nich – nie jesteśmy prawdziwymi praktykującymi. Nasze umysły wciąż koncentrują się na rozróżnianiu między tymi, którzy są nam bliscy, naszymi przyjaciółmi, a tymi, których chcielibyśmy trzymać z daleka, naszymi wrogami. Przepełniają nas podobne idee i wciąż dokonujemy wyborów kierując się naszymi osobistymi opiniami. Sprawia to, że nasza praktyka staje się w rzeczywistości światową praktyką, mieszaniną ośmiu światowych dharm.

Gdy ktoś ma taki chory stan umysłu, przestaje myśleć o innych. Nie jest to właściwa postawa, ponieważ nie ma w niej współczucia; odczuwa się jedynie dumę. Powoduje ona, że umysł zaburzają inne przeszkadzające emocje. Z powodu dumy mogą pojawić się wszelkie uczucia: pożądanie, przywiązanie niewiedza [może apatia], gniew zazdrość. Jeżeli praktykujemy w sposób powierzchowny, bez prawdziwego zrozumienia, to nie będziemy mogli pomóc ani sobie ani innym. Nawet jeżeli będziemy praktykować dharmę, staniemy się tylko coraz bardziej dumni, ponieważ nie praktykujemy jej właściwie.

Dlatego powinniśmy prosić lamę o błogosławieństwo, abyśmy przestali zajmować się jedynie własnymi pragnieniami, myśleć tylko o sobie.

Jeżeli jednak uda nam się pokonać dumę, wtedy zaczną rozwijać się w nas prawdziwe właściwości.

Ukrywam w sobie demona przywiązania do ego

I doprowadza mnie to wciąż do zguby

Wszystkie moje myśli

Powodują przyrost przeszkadzających uczuć.

Wszystkie me działania przynoszą niezdrowe skutki,

A ja nawet nie wstąpiłem jeszcze na ścieżkę

Wiodącą do wyzwolenia,

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym wykorzenił lgnięcie do “ja”.

Nasz umysł od bardzo dawna znajduje się w stanie niewiedzy. Nie potrafimy zrozumieć, że ego nie istnieje. Jesteśmy całkowicie przekonani, że istnieje ono naprawdę. Myślimy, że jest czymś trwałym, czymś co istnieje bez przerwy. Postrzegamy ego jako coś dobrego i ważnego. Wydaje nam się też, że wiemy co jest dla nas dobre.

Kiedy myślimy w ten sposób, nasz umysł wciąż zatruwają przeszkadzające emocje. W rezultacie, wszystkie pojawiające się w naszym umyśle myśli skłaniają nas do negatywnej aktywności, która stwarza cierpienie. Nasza podstawowa motywacja nie jest właściwa, wszystko, co robimy, staje się czymś negatywnym, czymś co prowadzi do cierpienia. Przywiązanie do ego sprawia, że nawet przez krótką chwilę nie podążamy we właściwym kierunku.

Zdając sobie sprawę z tak wielkiego niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą lgnięcie do ego, prosimy lamę o błogosławieństwo i współczucie, aby to całe przywiązanie do “ja” i “moje” zostało całkowicie odcięte i byśmy mogli doświadczyć stanu “bez ego”.

Nawet niewielka pochwała czy nagana sprawia,

Że jestem szczęśliwy albo smutny.

Jedno jedyne szorstkie słowo

Burzy pozory mojej cierpliwości

Nawet kiedy widzę bezbronne istoty,

Nie rodzi się we mnie współczucie.

Kiedy spotykam potrzebujących,

Związany jestem węzłem skąpstwa.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Udziel mi błogosławieństwa,

Abym połączył swój umysł z dharmą.

Gdy będziemy praktykować dharmę, tylko zewnętrznie, to nasze reakcje na różne okoliczności życie codziennego nie będą właściwe. Gdy ktoś nas pochwali, poczujemy się zadowoleni i szczęśliwi, a gdy ktoś nas skrytykuje, będziemy zdeprymowani i nieszczęśliwi, ponieważ zburzy to obraz nas samych w naszych własnych oczach.

Często mówimy, że ćwiczymy cierpliwość, lecz gdy tylko ktoś nas obrazi, powie coś niemiłego, złościmy się natychmiast i całkowicie zapominamy o cierpliwości. Powinniśmy zrozumieć, że to czy jesteśmy źli czy dobrzy, nie zależy od opinii innych ludzi. To nie opinie innych czynią nas dobrymi albo złymi, ale nasza zdolność rozwijania pozytywnych właściwości. Jeżeli jesteśmy bardzo silnie przywiązani do “ja”, to wtedy będziemy postępować niewłaściwie. Gdy przywiązanie do ego zostanie zmniejszone, osłabione, wtedy rozwiniemy w sobie więcej pozytywnych cech. Powinniśmy pracować  nad rozwijaniem w sobie dobrych właściwości, a nie polegać na opinii innych ludzi.

Rozwijanie cierpliwości jest bardzo ważne. Powiedziano, że nie ma lepszej zalety niż cierpliwość i większej wady niż folgowanie sobie w gniewie. Jeżeli naprawdę nie rozwiniemy w sobie cierpliwości, tylko będziemy myśleć, że to robimy, wtedy w każdej niesprzyjającej sytuacji, na przykład gdy usłyszymy jakieś przykre słowa, natychmiast tracimy cierpliwość.

W naukach dharmy wiele mówi się także o rozwijaniu współczucia. Jednak gdy na widok czyjegoś cierpienia nie budzi się w nas współczucie, jest to kolejny znak, że nie praktykujemy właściwie. Powinniśmy rozbudzić w sobie czystą motywację i praktykować dharmę z intencją wyzwolenia innych czujących istot, doprowadzenia ich do oświecenia. Powinniśmy mieć takie podejście we wszystkich codziennych sytuacjach. Wtedy na widok czyjegoś cierpienia współczucie pojawi się automatycznie.

To samo odnosi się do prawdziwej szczodrości. Nauki dharmy mówią, że powinniśmy być szczodrzy. Gdy widzimy żebraka lub kogoś, kto potrzebuje czegoś, co możemy mu dać, a jednak tego nie robimy, jest to kolejny znak, że nie zintegrowaliśmy się prawdziwie z dharmą. Mówimy wiele o współczuciu, szczodrości i cierpliwości, ale są to tylko słowa – nie rozwijamy tych uczuć naprawdę. Musimy stosować je w codziennym życiu. Samo tylko mówienie o nich nie przyniesie pożytku.

Dlatego też prosimy lamę o błogosławieństwo, aby nasz umysł zmieszał się z dharmą, abyśmy mogli stosować nauki we wszystkich sytuacjach.

Trzymam się kurczowo pozbawionej esencji samsary.

Aby zdobyć jedzenie i ubranie,

Rezygnuję z wartościowych celów.

Chociaż mam wszystko czego potrzebuję,

Chcę mieć ciągle więcej i więcej.

Mój umysł daje się omamić nierzeczywistym

I zwodniczym rzeczom.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym nie myślał wciąż o sprawach tego życia.

Powtórzyliśmy temat poruszany już wcześniej w innych zwrotkach. Wiemy, że cykliczną egzystencję charakteryzuje cierpienie. Nie ma w niej niczego rzeczywistego. Dlatego też powinniśmy przestać koncentrować się na niej i rozwinąć prawdziwe wyrzeczenie. W tej chwili cykliczna egzystencja może się nam wydawać czymś rzeczywistym i trwałym, lecz tak naprawdę jest ona nietrwała i ciągle się zmienia.

Wkładamy dużo wysiłku w to, żeby zdobyć pożywienie i ubranie, i nie zostawiamy sobie czasu na praktykę dharmy. Ignorujemy całkowicie to, co przynosi długotrwałe korzyści i prowadzi do osiągnięcia stanu buddy, który jest wolny od cierpienia. Kiedy mamy jedną rzecz, zaraz chcemy mieć drugą, a kiedy mamy drugą pożądamy następnej itd. Wciąż chcemy czegoś więcej. Nawet jeśli będziemy mieć sto rzeczy, to zapragniemy mieć ich tysiąc. Trawi nas ciągle pragnienie pomnażania tego, co już mamy. Działając w ten sposób nigdy nie będziemy naprawdę szczęśliwi. Nawet jeśli zgromadzimy dużo rzeczy i osiągniemy wysoką pozycję, to nie będziemy zadowoleni, ponieważ będziemy chcieli czegoś więcej. Nie powinniśmy więc zabiegać o nietrwałe szczęście w tym życiu, ale raczej dążyć do osiągnięcia stanu buddy, który zapewni nam trwałą szczęśliwość.

Następne wersy mówią o prawie karmy.

Nie potrafię znieść nawet najmniejszego –

Fizycznego lub psychicznego – cierpienia.

Pomimo tego jestem tak gruboskórny,

Że nie lękam się upadku  w niższe sfery egzystencji.

Mimo, że dostrzegam przyczynę i skutek,

Nie postępuję dobrze, lecz tylko pomnażam zło.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym rozwiną pełne zaufanie do prawa karmy

Kiedy cierpimy, nawet jeśli doświadczamy jedynie jakiegoś niewielkiego cierpienia, na przykład bólu głowy albo nęka nas jakieś drobne zmartwienie, wtedy trudno nam je znieść i natychmiast narzekamy. Jednak to cierpienie jest niczym w porównaniu z tym, którego możemy doświadczyć, gdy odrodzimy się w niższych światach. Kiedy przyjrzymy się jak używamy naszego ciała, mowy i umysłu w tej chwili, okaże się, że wciąż gromadzimy przyczyny odrodzenia się w niższych światach. Czasami przypominamy sobie o prawie karmy i  staramy się wykonywać pozytywne działania i powstrzymywać od negatywnych. Innym razem całkowicie o nim zapominamy i nie zwracamy uwagi na to, jak się zachowujemy.

Gdy przekonamy się, że prawo karmy jest niezmienne, gdy zobaczymy, że negatywne działania prowadzą do cierpienia, a pozytywne do szczęścia, wtedy nabierzemy zaufania do prawa przyczyny i skutku. Stanie się ono naszym duchowym doświadczeniem.

Możemy rozejrzeć się wokół i zobaczyć, jak dzieła prawo karmy. Niektórzy ludzie mają wciąż jakieś trudności i problemy na przykład ze swoim zdrowiem. Inni nie napotykają żadnych przeszkód, nie chorują, nie mają wypadków. Dzieje się tak dlatego, ponieważ każda czująca istota ma inną karmę i doświadcza efektów swoich poprzednich działań. Wszystkie istoty dążą do szczęścia i chcą uniknąć cierpienia, nawet jeśli cały czas starają się zapewnić sobie szczęście, to i tak im się to nie udaje. Niektórzy osiągają sukces bardzo łatwo, inni nie, niektórzy mają trudności, innym wszystko idzie jak z płatka. Powodem tego wszystkiego jest karma.

Jeżeli nie rozumiemy prawa karmy, to przeżywamy swoje życie w całkowitej niewiedzy. Nie wiemy jakie będą skutki naszych działań. Gdy jednak rozumiemy prawo karmy, wtedy możemy porzucić działania, które przynoszą cierpienie i wykonywać takie, które prowadzą do szczęścia. Jeżeli mamy zaufanie do prawa karmy to możemy zmienić nasze zachowanie. Gdy jednak wciąż będziemy postępować niewłaściwie, oznacza to, że tak naprawdę nie ufamy prawu przyczyn i skutków.

Kolejny wers mówi o przyjaciołach i wrogach.

Przepełnia mnie nienawiść do wrogów

I przywiązanie do przyjaciół.

Błądzę w ciemnościach niewiedzy;

Nie wiem co powinienem czynić, a czego zaprzestać.

Kiedy praktykuję dharmę,

Ulegam wpływom rozproszenia,

Lenistwa i senności,

Ale kiedy działam przeciwko dharmie,

Jestem sprytny a moje zmysły są ożywione.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym pokonał swego prawdziwego wroga:

Przeszkadzające uczucia.

Rinpocze komentując ten wers stwierdził, że bezustannie dzielimy ludzi na przyjaciół i wrogów, dlatego nasz umysł jest pełen przywiązania i nienawiści czy niechęci. Jesteśmy pomieszani i nie wiemy jakie działania są dobre, a jakich powinniśmy unikać. A nawet gdy próbujemy zachowywać się pozytywnie, to zgromadzone w naszym umyśle skłonności do działań negatywnych przeszkadzają nam w tym. Nasza przeszła karma wytwarza te skłonności. Na przykład, gdy próbujemy praktykować dharmę, pojawiają się trudności, stajemy się senni i znużeni, praktyka nie wzbudza w nas entuzjazmu. Często zdarza się to wtedy, gdy ktoś medytuje intensywnie, np. na odosobnieniu. Powinniśmy zrozumieć, co należy robić, a czego unikać. Wtedy przezwyciężymy ten rodzaj przeszkód. Kiedy próbujemy robić coś pozytywnego, pojawiają się różne przeszkody, lecz gdy chcemy zrobić coś zwyczajnego, światowego, staje się to łatwe, czujemy się wtedy dobrze i jesteśmy pełni zapału. Przyczyną tego jest nasz karma. To ona sprawia, że mamy skłonności do światowych działań.

Zewnętrznie sprawiam wrażenie kogoś,

Kto prawdziwie praktykuje dharmę.

Wewnątrz, jednak mój umysł nie jest z nią połączony.

Tak ja k jad w wężu, tak we mnie ukryte są

Przeszkadzające uczucia [emocje, stany]

Kiedy napotkam niesprzyjające okoliczności,

Skrywane błędy źle praktykującego wyjdą na jaw.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym potrafił ujarzmić własny umysł.

Gdy przyglądamy się ludziom z zewnątrz, wydaje się nam, że rzeczywiście praktykują oni dharmę i robią właściwe rzeczy. Jednak wewnątrz swoich umysłów ludzie ci często nie są prawdziwymi praktykującymi, nie używają dharmy, aby zmienić swoje umysły. Wciąż są pełni przeszkadzających uczuć i kiedy przychodzie czas działania, myślą wyłącznie o sobie, nie potrafią troszczyć się o innych.

W modlitwie podano przykład z jadem węza. Nasze myśli są ukryte, niewidoczne, podobnie jak jad węża. Tradycyjnie wąż kojarzy się z gniewem i nienawiścią. Mówi się, że te uczucia są naturą węża. Gdy człowiek widzi węża, wzbudza to w nim powyższe uczucia. Dlatego kojarzy się węża z gniewem. Trzymamy nasze emocje w ukryciu, podobnie jak wąż swój jad. Staramy się je zasłonić i dlatego nasz umysł nie kieruje się dharmą. Czasami uda się nam dostrzec jakieś własne błędy, ale wtedy sądzimy, że nie są one ważne, że nie powinniśmy się nimi przejmować ani starać się ich pozbyć.

Wielu ludzi, którzy zaczynają praktykę dharmy ma w sobie wiele entuzjazmu, wiary i zaufania. Jednak po paru latach przeszkadzająca emocje stają się silniejsze. Dzieje się tak dlatego, że ci ludzie nie stosowali właściwie nauk, które otrzymali po to, aby przekształcić swoje umysły. Poznali wiele nauk, ale nie zrobili nic, by się zmienić. Zdarza się to nawet osobom, które przeszły długie odosobnienia lub praktykują od wielu lat.

Rinpocze przytoczył tu pewien czterowiersz podsumowujący nauki Buddy:

Unikać wszelkiego złą,

Cnoty rozwijać nieustannie

Oraz poskromić własny umysł

Oto nauka Buddy.

Podsumowując, w tej zwrotce modlitwy powiedziano, że powinniśmy całkowicie opanować nasze umysły. Jeżeli ktoś to zrobi, oznacza to, iż w pełni zastosował nauki Buddy. Najlepszą oznaką powodzenia w praktyce jest to, gdy ktoś zachowuje się bardzo uważnie i spokojnie. Najlepszy sprawdzian właściwej medytacji to przekonanie się, że uwolniliśmy się od przeszkadzających emocji. Gdy coś takiego się stanie, znaczy to, że praktykujemy właściwie. Natomiast gdy ktoś nie jest uważny ani spokojny, to nawet jeśli dużo wie o dharmie, nie praktykuje jej tak jak trzeba.

Kolejny wers modlitwy porusza ten sam temat.

Nie uświadamiam sobie

Nawet swoich własnych błędów.

Sprawiam wrażenie dobrze praktykującego,

Podczas gdy w rzeczywistości oddaję się różnym

Nie dharmicznym zajęciom.

Z powodu przeszkadzających uczuć

Jestem od dawna przyzwyczajony

Do wykonywania niecnych działań.

Wciąż od nowa staram się rozwinąć umysł cnoty,

Lecz to mi się nie udaje.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi błogosławieństwo,

Bym ujrzał swoje własne błędy.

Łatwo nam zobaczyć coś z zewnątrz, ale trudno ujrzeć to co jest w środku, wewnątrz naszych umysłów. Niektórzy ludzie wyglądają tak jakby praktykowali dharmę, ale w rzeczywistości negatywne tendencje w ich umysłach są tak silne, że ludziom tym trudno wykonywać pozytywne działania. Oczywiście czasami zdarza się inaczej. Bywa, że niekiedy mamy dobrą motywację, potrafimy zobaczyć, co dzieje się w naszych umysłach i udaje się nam postępować właściwie. Jednak po jakimś czasie stare nawyki powracają. Nie wystarczy robić coś dobrego tylko zewnętrznie – ciałem i mową. Nasz umysł także musi  być pozytywnie nastawiony. To, czy postępujemy etycznie zależy przede wszystkim od stanu naszego umysłu.

Robimy wiele pudż i medytacji, które wywierają na innych duże wrażenie. Poświęcamy na to wiele godzin. Jednak bez odpowiedniej motywacji, te praktyki nie przyniosą nam pożytku.

Można wpaść także w inną skrajność i pomyśleć, że różne rodzaje zewnętrznych praktyk – pudż i odosobnienia – są tylko stratą czasu, ponieważ liczy się wyłącznie umysł. Myśląc w ten sposób zmierza się w kierunku drugiej skrajności i nie docenia się z kolei działań ciała i mowy. Powinniśmy więc robić formalne praktyki, ale także wciąż sprawdzać stan swojego umysłu podczas medytacji.

Dharma jest metodą przekształcania naszych umysłów. Metoda ta wyraża się w różnych zewnętrznych praktykach i rytuałach, pudżach i medytacjach, które powinniśmy robić zwracając uwagę na stan naszego umysłu. Powinniśmy być zadowoleni z tego, że możemy je robić i cieszyć się, że mogą je robić także i inni. Wykonywanie zewnętrznych praktyk jest równie ważne jak stan naszego umysłu. Nie powinniśmy więc zniechęcać innych do robienia zewnętrznych praktyk, mówiąc, że tracą czas, bo liczy się jedynie wewnętrzny stan umysłu. Gdy będziemy tak mówić, zasiejemy w umysłach innych złe poglądy.

Podsumowując to, co zostało już powiedziane, można stwierdzić, że praktykując świętą dharmę powinniśmy unikać ośmiu światowych dharm i mieć odpowiednią motywację.

Z każdym dnie przybliża się moment mojej śmierci.

Z każdym dniem mój umysł

Staje się coraz bardziej skostniały.

Pomimo tego, że polegam na lamie, moje oddanie do niego słabnie.

Miłość, sympatia i czyste widzenie

W stosunku do moich towarzyszy na ścieżce dharmy

Stają się coraz słabsze.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi błogosławieństwo,

Abym poskromił swą gruboskórną naturę.

Wszystkie zjawiska są nietrwałe. Nietrwałość dotyczy także istot ludzkich. Wszyscy ludzie bez wyjątku umrą wcześniej czy później. Nigdy nie wiemy kiedy to nastąpi. Czas mija bez przerwy. Mijają dni, godziny, minuty i sekundy. Każdego roku obchodzimy jakieś rocznice, nowego roku lub naszych urodzin. Przypominają nam one o tym, że śmierć wciąż się zbliża.

W chwili śmierci każdy doświadcza cierpienia. Niektórzy przeżywają bardzo wielki ból. Wszyscy ci, którzy właściwie praktykują dharmę i są wybitnymi praktykującymi, nie mają powodu bać się śmierci. Dotyczy to wszystkich, którzy mają jakieś osiągnięcia, lecz ci, którzy nie mają takiego stopnia urzeczywistnienia, będą czuć strach przed śmiercią.

Nigdy nie wiemy, kiedy umrzemy, jutro czy już dziś. Ciągle myślimy, że będziemy żyć jeszcze długo i robimy wiele planów na przyszłość. Oznacza to, że nie zdajemy sobie sprawy z natury śmierci, z tego, że może ona przyjść w każdej chwili. Ta nieświadomość powoduje, że nasz umysł staje się coraz bardziej przysłonięty przez przeszkadzające emocje. Wciąż dzielimy ludzi na przyjaciół i wrogów, jesteśmy coraz bardziej pomieszani i uwikłani w cykliczną egzystencję. To pomieszanie nie przychodzi z zewnątrz, przychodzi z wewnętrznego stanu naszego umysłu. Gdy nasz umysł jest pomieszany, powstają emocje i wykonujemy negatywne działania. Dlatego samsara wciąż trwa.

Z każdym mijającym dniem nasz umysł zmienia się. Zmienia się nasza osobowość i charakter. W porównaniu z tym jacy byliśmy kiedyś, teraz jesteśmy mądrzejsi, bardziej uprzejmi itd. Jednak wciąż te dobre właściwości nie są trwałe i w momencie śmierci słabną. Z biegiem życia nasza wiara i zaufanie do lamy także stają się  stopniowo coraz mniejsze. Często zdarza się, że ludzie, którzy rozpoczynają praktykę, są na początku bardzo podekscytowani dharmą, ponieważ jest ona dla nich czymś nowym i interesującym. Często przychodzą na rozmowy i nauki. Jednak po kilku latach stopniowo ich zaufanie i wiara stają się coraz słabsze. Dzieje się tak dla tego, że mają do dharmy światowe podejście. Zwykle wszyscy wciąż rozglądamy się za czymś nowym, a kiedy już to mamy, znowu szukamy czegoś innego. W taki sposób  podchodzimy także często do dharmy. Dlatego nasza wiara zmniejsza się.

Zanim wejdziemy w związek z jakimś lamą, powinniśmy bardzo uważnie mu się przyjrzeć. Lecz gdy już uznamy go za swojego nauczyciela, nie powinniśmy tego zmieniać. Powinniśmy przez cały czas polegać na lamie, z zaangażowaniem odnosić się do nauk, utrzymywać związek z guru i regularnie praktykować.

Równie stabilne podejście musimy mieć w odniesieniu do praktyk. Nie powinniśmy zmieniać ich, gdy nam się znudzą, ponieważ w przyszłości może spowodować to przeszkody w praktyce.

Wszyscy praktykujący dharmę są duchowymi braćmi i siostrami. Szczególnie dotyczy to wadżrajany. Wszyscy ludzie, którzy otrzymują razem jakieś nauki czy inicjacje są ze sobą powiązani. Związek taki nazywa się samają. Bardzo ważne jest utrzymywanie samai w czystości. Dlatego też powinniśmy rozwijać czyste widzenie w stosunku do tych, z którymi wspólnie otrzymujemy nauki. To bardzo ważne.

Nie zawsze nam się to udaje. Często krytykujemy innych praktykujących, zazdrościmy im. Nasze osobiste sprawy stają się dla nas najważniejsze, dochodzi do kłótni nawet o mało istotne rzeczy. Gdy tak się stanie, samaja może zostać zniszczona i może to doprowadzić do odrodzenia się w niższych światach.

Pragnienie, by wciąż szukać czegoś nowego może być czymś naturalnym w światowym kontekście (to oczywiste, że chcemy się rozwijać), ale nie jest czymś właściwym w odniesieniu do dharmy. Gdy mamy takie podejście do praktyki, nasza wiara i szacunek zmniejszają się coraz bardziej, rozwija się jedynie nasza duma. Zaczynamy myśleć, że jesteśmy lepsi od innych, że należy nam się więcej, ponieważ jesteśmy bardziej zaawansowani. Rozwijamy w ten sposób bardzo złą postawę.

Przyjmuję schronienie,

Rozwijam bodhicittę i modlę się,

A jednak oddanie i współczucie

Nie powstają w głębi mego serca.

Mój stosunek do dharmy oraz pozytywne działania

Są czysto powierzchowne.

Stały się one rutyną,

Nie przejmuję się nimi do głębi.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Aby to, co czynię, zawsze było zgodne z dharmą.

Wszystkie praktyki zaczynamy od przyjęcia schronienia i rozwinięcia bodhicitty – przyjmujemy schronienie w Trzech Klejnotach i przyrzekamy wyzwolić wszystkie czujące istoty. Jednak jeśli recytujemy te modlitwy nie mając prawdziwego zaufania do Trzech Klejnotów, to nasza praktyka będzie nieskuteczna. Nie mamy bowiem współczucia dla czujących istot. Wypowiadamy jedynie słowa modlitw i nie odczuwamy głęboko ich znaczenia. Można robić dużą ilość praktyk nie docierając do ich prawdziwego sensu. Takie praktyki nie są w stanie przekształcić naszych umysłów.

Prosimy więc lamę o błogosławieństwo, abyśmy rozwinęli oddanie i współczucie. Wtedy nasza praktyka stanie się szczera, będzie mogła wpłynąć na nasze umysły, przekształcić je i doprowadzić nas do oświecenia.

Całe cierpienie pochodzi

Z pożądania szczęścia wyłącznie dla siebie.

Powiedziano, że stan buddy osiąga się

Dzięki myśleniu o dobru innych.

Co prawda pobudzam najwyższą bodhicittę,

Ale i tak myślę tylko o sobie.

Nie dość, że nie przysparzam innym pożytku,

To na dodatek z obojętnością

Przyczyniam się do ich cierpienia.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym potrafił wymienić siebie na innych.

Wszystkie czujące istoty chcą osiągnąć szczęście i uniknąć cierpienia. Przez całe swoje życie szukają szczęścia, lecz go nie znajdują. Nie znają bowiem prawdziwej przyczyny cierpienia, ani też przyczyny szczęścia, którą są szlachetne uczynki. Nie widzą różnicy między szczęściem względnym i ostatecznym.

Szczęście względne, którego czasami doświadczamy, jest nietrwałe. Powinniśmy dążyć raczej do trwałego, ostatecznego szczęścia. Gdy je osiągniemy, nie zmieni się ono już nigdy. Aby osiągnąć taki doskonały stan, powinniśmy wykonywać szlachetne uczynki. Jeżeli będziemy zabiegać jedynie o nietrwałe szczęście, to tylko zwiększy się ilość przeszkadzających uczuć w naszym umyśle, a i tak nie osiągniemy szczęścia, którego pragniemy. Próbujemy je stworzyć w naszym codziennym życiu, w związkach z innymi ludźmi, lecz nie możemy osiągnąć go bez wykonywania negatywnych działań, które stwarzają tylko coraz więcej cierpienia.

Musimy wiedzieć, że cierpienie to nie tylko to, co zwykle nazywamy cierpieniem, ale także nietrwałe szczęście. Aby osiągnąć szczęście ostateczne, musimy rozwinąć bodhicittę, pragnienie osiągnięcia oświecenia dla dobra wszystkich istot. Musimy chcieć tego naprawdę szczerze. Gdy będziemy tylko mówić o rozwijaniu bodhicitty i nadal myśleć jedynie o sobie i własnych pragnieniach, nie będziemy naprawdę pomagać innym, lecz tylko ich ranić.

Prosimy więc lamę o błogosławieństwo, abyśmy naprawdę mogli wymienić siebie na innych.

W praktyce rozwijania bodhicitty wyobrażamy sobie, że wszystko, co mamy dobrego, dajemy innym, dzielimy się tym z innymi. Wyobrażamy sobie, że wszystkie te dobre rzeczy – w postaci białego światła, które wydychamy – płyną do nas od innych. Myślimy także, wdychając czarne światło, że odbieramy od innych istot wszystkie ich cierpienia, trudności i przeszkody. Ta praktyka nazywa się wymienianiem siebie na innych.

Tak więc prosimy lamę o błogosławieństwo, abyśmy mogli wykonywać tę praktykę z powodzeniem.

Lama jest ucieleśnieniem buddy;

Ja jednak traktuję go jak zwykłego człowieka.

Zapominam o jego dobroci

Udzielania mi głębokich nauk.

Jeżeli nie daje mi tego, czego chcę,

Tracę do niego zaufanie.

Jego działania i zachowanie zostają przesłonięte

Przez moje wątpliwości i błędne poglądy.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Aby niesplamione oddanie wciąż we mnie wzrastało.

W wadżrajanie szczególnie podkreśla się fakt, że lama jest esencją wszystkich buddów trzech czasów. Jeśli ktoś nie potrafi widzieć lamy w taki sposób, to bardzo trudno będzie mu otrzymać błogosławieństwo i skutecznie praktykować. Gdy ktoś nie umie postrzegać lamy jako buddy, to jest tak, jakby w ogóle nie miał lamy, jakby nie miał żadnego duchowego przewodnika. Nawet jeśli ktoś taki otrzymuje wiele różnych nauk, to nie będzie miał do nich zaufania i niczego się nie nauczy.

Często na początku czujemy silny związek z lamą, mamy do niego duże zaufanie, kierujemy się jego radami i jesteśmy pełni entuzjazmu. Jednak jeśli nie będziemy praktykować we właściwy sposób, nie otrzymamy błogosławieństwa. Jeżeli nie będziemy wciąż widzieć lamy jako buddy, nasz początkowy entuzjazm i zaufanie stopniowo zmaleją i w końcu znikną. Zniszczy to całkowicie naszą praktykę – nie otrzymamy żadnego błogosławieństwa, ponieważ nie widzimy lamy jako buddy; nie uzyskamy żadnego pożytku z praktyki, bowiem nie mamy do niej zaufania.

Prosimy więc lamę o błogosławieństwo, abyśmy rozwinęli prawdziwą wiarę i oddanie.

Mój własny umysł jest buddą,

Lecz nie potrafię tego rozpoznać.

Myśli są dharmakają, ale nie rozumiem tego.

Oto nie stworzony, pierwotne stan –

Nie potrafię w nim spocząć.

Prawdziwą naturą jest spoczęcie w samym sobie,

Ale nie mam do tego zaufania.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Aby mój umysł spontanicznie się wyzwolił.

Stan buddy to natura naszego umysłu. Różnica między buddą, a zwykłymi istotami polega na tym, że budda rozpoznał naturę swojego umysłu, a zwykli ludzie jeszcze nie. Nie należy myśleć, że budda jest czymś różnym od nas, różnica leży tylko w stanie umysłu. Nasze umysły są zaciemnione. Przyczyną tego są przeszkadzające emocje i negatywne działania. Jesteśmy pełni pomieszania i nie możemy dostrzec natury naszego umysłu. Budda to ktoś, kto oczyścił wszystkie zaciemnienia.

Istotą każdej myśli jest pustka, dharmakaja. Jeżeli nie wiemy tego, wciąż podążamy za myślami i uważamy je za coś ważnego. Jedna myśl tworzy drugą i cały czas jesteśmy nimi pochłonięci. Gdy jednak ujrzymy prawdziwą naturę myśli, będziemy mogli pozostawić umysł w naturalnym stanie, nawet gdy myśli będą się pojawiać.

Jeżeli nie będziemy mieć zaufania do tego, że istotą umysłu jest dharmakaja, może nam się wydawać, iż podczas medytacji musimy wytworzyć jakiś stan i coś osiągnąć. Takie podejście nie będzie właściwe. Powinniśmy mieć zaufanie do tego, że natura buddy tkwi w nas, jest naturalnym stanem naszego umysłu. Powinniśmy jedynie pozwolić naszemu umysłowi osiąść w tym naturalnym stanie. Wtedy urzeczywistnimy dharmakaję.

Śmierć przyjdzie na pewno, ale nie jestem w stanie

Wziąć sobie tej prawdy do serca.

Święta dharma jest z pewnością pożyteczna,

Lecz nie potrafię jej właściwie praktykować.

Karma i jej skutki są rzeczywistą prawdą,

Ale nie wiem, czego należy się podjąć,

A z czego zrezygnować.

Uważność i bycie świadomym

Są bez wątpienia niezbędne,

Jednak nie jestem w stanie ich utrzymywać,

Wciąż bowiem rozpraszają mnie

Przeszkadzające uczucia.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym utrzymywał nie rozproszoną uważność.

Wszystko, co się rodzi, umiera. Dotyczy to także nas samych. Nawet Budda musiał umrzeć. Powinniśmy być wciąż świadomi tego, że możemy umrzeć w każdej chwili, a także wierzyć w to, że praktykowanie dharmy za życia pomoże nam w chwili śmierci. Aby dharma przyniosła nam pożytek, musimy ją jednak szczerze praktykować. Nie wystarczy recytowanie pustych słów. Musimy także wykonywać pozytywne działania i unikać negatywnych – czyli kierować się prawem karmy, a także rozwijać przytomność, uważność umysłu. Musimy być całkowicie świadomi tego, co robimy i czujemy. To warunek powodzenia w praktyce.

Dlatego prosimy lamę o błogosławieństwo, abyśmy rozwinęli uważność.

Z powodu wcześniejszych złych działań

Urodziłem się pod koniec ciemnej epoki.

Wszystko, co wcześniej czyniłem,

Stało się przyczyną moich cierpień.

Z powodu przebywania

W towarzystwie złych przyjaciół

Pada na mnie cień złych uczynków.

Moje pozytywne zachowanie zostało rozproszone

Bezsensowną gadaniną.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Pobłogosław mnie,

Abym mógł praktykować dharmę z głębi mego serca.

Żyjemy obecnie w ciemnych czasach, w których umysły istot są szczególnie mocno zaburzane przez przeszkadzające emocje. Większość osób praktykujących dharmę doświadcza różnych przeszkód. Musimy być bardzo uważni i starać się uwolnić od złych wpływów. Musimy także bardzo pilnie przyglądać się ludziom, z którymi praktykujemy. Jeżeli mamy dobrych duchowych przyjaciół, to będą oni wywierać na nas pozytywny wpływ i łatwo nam będzie praktykować dharmę. Jednak jeżeli mamy złych przyjaciół, którzy wykonują negatywne działania, będziemy podążać za nimi, a nasze umysły staną się jeszcze bardziej pomieszane. Powinniśmy także starać się nie tracić czasu na bezużyteczne działania – różne światowe aktywności nie związane z dharmą. Powinniśmy jak najwięcej słuchać nauk i praktykować.

Prosimy więc lamę o współczucie, abyśmy nabrali prawdziwego zapału do praktyki i mogli praktykować bez przeszkód.

Na początku nie myślałem o niczym innym

Jak tylko o dharmie,

Jednak owoc tego staje się przyczyną odrodzenia

W niższych światach.

Plon wyzwolenia został zniszczony gradem

Negatywnych działań.

Ja i wszyscy inni, którzy są tak samo “nieokrzesani”,

Niewłaściwie rozumiemy ostateczny cel.

Lamo, myśl o mnie!

Spójrz na mnie ze współczuciem.

Daj mi swoje błogosławieństwo,

Abym praktykował dharmę aż do urzeczywistnienia.

Na początku, gdy dopiero zaczynamy praktykę, jesteśmy bardzo entuzjastycznie nastawieni do dharmy, myślimy, że jest to wspaniała nauka, wydaje się nam, iż to najbardziej zdumiewająca rzecz, jaką kiedykolwiek odkryliśmy. Praktyka przychodzi nam wtedy łatwo. Po jakimś czasie rozpraszamy się i nasz entuzjazm słabnie z dnia na dzień. Dzieje się tak, bo brak nam stabilnej wiary i zaufania. Próbujemy praktykować, lecz za każdym razem napotykamy jakieś przeszkody. W końcu przestajemy robić cokolwiek.

W tekście podany został przykład z ziarnem zboża. Zasiewamy ziarno, a kiedy zaczyna ono kiełkować, przychodzi nagle mróz i je niszczy. Rinpocze powiedział, że często zdarza się w Tybecie latem, iż nagle spada temperatura i niszczy kiełkujące zboże. Na początku poświęcamy wiele czasu praktyce dharmy. Nasza wiara jednak nagle znika i wszystko, co robiliśmy wcześniej, zostaje zniszczone.

Dlatego prosimy lamę o błogosławieństwo, aby tak się nie stało, abyśmy praktykowali do samego końca.

Ostatnie linijki modlitwy (znajdujące się w tekście służącym do praktyki) nie wymagają żadnego komentarza, powtarzają one jedynie główne tematy poszczególnych wersów.

Rinpocze dodał jeszcze, że bardzo ważne jest praktykowanie tej, jednej z bardziej znanych w tradycji Kagju, modlitwy. Można ją recytować codziennie lub od czasu do czasu, gdy czujemy potrzebę wzbudzenia w sobie oddania lub nawiązania bliższego kontaktu z lamą.